Strony :3

wtorek, 3 lipca 2012

Londyn cz.II ♥

Tyryryry! Ktoś chciał coś miłego dla Alexi po stracie matki, czekajcie ;) za niedługo się coś ciekawego wydarzy. ;) Zaglądajcie. +  czy dla was zdanie:Tak, sądzę, że chłopiec był przyjacielski(...) jest źle napisane?(moja pani z polskiego mnie dobija)
_________________________________________________________________________
Filip zjadł śniadanie, poszliśmy do salonu, gdzie były włączone jakieś kreskówki więc skorzystałam z okazji i wyszłam porozmawiać z ciotką. Weszłam na górę, ciocia siedziała w pokoju Oliviera, w wielkim aksamitnym fotelu koloru fioletowego. Chyba mnie nie zauważyła bo dalej pomrukiwała coś o ministerstwie i o duzym zagrożeniu na ulicach Londynu.
-Ciociu...Właściwie kim ciocia jest? - zapytałam nieśmiało, widząc, że ciotka patrzy na mnie błagalnymi, a zarazem świdrującymi oczami.
-Jak to kim jestem? Jestem twoją ciotką!-powiedziała wzburzona.
-Ale...czy znała ciocia moją mamę?-zapytałam cicho.
-Co to za pytanie! Byłam jej najlepszą przyjaciółką, więc dała mnie na  twoją chrzestną. Nie dziwiło cię nigdy dlaczego masz tylko chrzestnego ze strony taty?
-Noo..nie, rodzice powiedzieli mi, że moja chrzestna mieszka w Albanii.
-No tak, razem z twoją mamą, pokłóciłyśmy się tuż przed twoimi narodzinami powiedziałam jej, że jadę do Albanii i nie wrócę- tymczasem, wyjechałam do Anglii znalazłam pracę, partnera z którym mam dziecko; Rose i prawdziwe szczęście.
-W takim razie dlaczego dała mi  ciocia szansę, a nie oddała do domu dziecka?-zapytałam z coraz większym przekonaniem, że ta historia jest po prostu zmyślona.
-Ponieważ pokłóciłyśmy się o twojego ojca Olu. Zrozumiałam, że nie było to mądre, a, że twoja mama była bardzo dobrą osobą i, że jej własna córka zasługuje na dobry dom. A teraz jeśli byś mogła pójść do sklepu obok po wodę to byłabym bardzo wdzięczna.
-Oliveeer!-wstawaj trzeba iść po  chipsssyyy!-zawołałam lekko sarkastycznym głosem.
-Co?! O jejku czemu mnie nie budzisz! Dobra, daj mi 5 minut. -Zawołał szybko Oliver;który, bardzo lubił chipsy.
Po kilku minutach pojawił się przede mną przystojniak;przystojniak bez mózgu-mój brat Olivier.
Wyszliśmy z "domu"(jak to obce miejsce, ma być naszym domem?!) i skierowaliśmy się w prawo , przeszliśmy obok jakiegoś sklepu z pamiątkami, jakiegoś baru mlecznego i oto pojawił się mały sklepik o nazwie "food-buy what you want".Weszliśmy do sklepu i poszliśmy po dużą wodę, tymczasem w kolejce stało dużo ludzi to punki, metale, a to stare babcie z laseczkami.
Gdy  wyszliśmy ze sklepu skierowaliśmy się w stronę domu, ale moją uwagę przyciągnął sklep z wieloma ludźmi. Był cały w papierze toaletowym, a z kominka leciał kolorowy dym. A, że zostało mi jeszcze trochę pieniędzy które tata ciocia mi wymieniła, postanowiłam pójść do sklepu. Weszliśmy po schodkach nawilżonych czymś obślizgłym i otworzyliśmy witrażowe drzwi z napisem "Laura jokes and gadgets". W sklepie roiło się od młodzieży i mimo takiego tłumu znalazłam wzrokiem coś co mogło mi się tylko śnić-półkę z rzeczami z usa; czekoladowe żaby z Harrego Pottera, koszulki z Pepe panem dziobakiem, odwróconym krzyżem i z flagą  usa, Jelly Belly do picia, magiczne cukierki które sprawiają, że widzisz kolory na odwrót, lub też coca-cola vanilliowa. Kupiłam wszystko co wymieniłam i z kasy nie zostało mi nawet kilka funtów. 
-Weź! JA też chce takie rzeczy!-wykrzyczał Oliver wyraźnie wzburzony moimi zakupami na które jego nie było stać. Cóż nie moja wina, że nie miał oszczędności, ja miałam i trochę wymieniłam-resztę zostawiłam na później. W końcu dotarliśmy do domu pełni(a właściwie tylko ja) po pachy w słodyczach i gadżetach.
-Gdzie wy byliście?!Martwiłam się o was!-wykrzyczała ciotka
-Przepraszamy byliśmy jeszcze w takim super sklepie...-powiedziałam niewinnym głosem.
-Och, no dobrze, umyjcie ręce bo macie całe w ziemi i pomóżcie mi dekorować pokój Oli.-powiedziała ciotka nieco mniej zdenerwowana.
-Jak to? Przecież miałam mieć pokój z Rose...-zaczęłam.
-Tak, ale to tylko na kilka dni, puki nie odświeżymy twojego nowego pokoju jest na razie cały z kurzu i ma białe ściany.
Byłam zaskoczona...to wszystko dzieje się za szybko. Zginęła mi mama, przeprowadziłam się do Londynu i mam swój pokój w tym wielkim domu. Co jeszcze może się zdarzyć?! Następnego dnia dowiedziałam się co się może jeszcze wydarzyć- mogę zostać....tam tam ta ra ram:aktorką! Tak, tak sama w to nie uwierzyłam, ale gdy poszłam z Rose do jej studia, okazało się, że szukają dziewczyny która ma wygląd całkiem podobny do mnie. Pan z produkcji pt. "Lousie Kood" powiedział mi, że szukają kogoś kto potrafi mówić po angielsku , ale nie jest z Anglii bądź Ameryki. Stwierdził, że byłaby to główna rola. Powiedział, że mam przychodzić na próby z Rose, która ma grać razem z innymi, dzieci z sierocińca w którym będę opiekować się innymi dziećmi, bo moja serialowa mama(i znowu ukłucie w serce) tam będzie pracować.
Zgodziłam się, tak...nie wiem czy to dobry wybór...choć właściwie zawsze o tym marzyłam.
_____________________________________________________________________________
Dobra papapa! idę ogladać film(project X) !! :D kocham ten fil ♥ a wy jaki film polecacie?

4 komentarze:

  1. ja cie ! :D
    podziwiam za talent ;p
    twoje rozdziały są interesujące ;)
    ja polecam film "jestem legendą" bardzo piękny i smutny, może troche fantasty xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jak poprzednie jest świetny :)
    oby tak dalej... czekam na kolejne

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog ! Odwdzięczam się komentarzem :> I oczywiście dodaję do obserwatorów !

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny blog :D
    Będę częściej wpadać .
    Zaobserwowałam liczę ,że wpadniesz do mnie zaobserwujesz ,skomentujesz ;D
    http://pilkanoznamarysia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń